Kobiety Nalu

Kobiety Nalu

Nalu to przede wszystkim kobiety. Dzikie, piękne, intrygujące. Każda z nas nosi w sobie Boginię i niesamowitą historię. Muzy, artystki, urzędniczki. Kobiety zwykłe i niezwykłe. Czarodziejki dnia codziennego. Kiedy przyjrzysz się każdej z nas, zobaczysz siebie samą. Poznaj członkinie naszego naluńskiego plemienia i dołącz do nas!

Jestem Samia i kocham życie. Uwielbiam obserwować to jak cykliczność manifestuje się w świecie Natury i w naszych ciałach. Przejście przez pory roku to dla mnie ekscytujące doznanie a przyroda to moja ulubiona nauczycielka W ciągu dnia obserwuję rośliny, chmury, żywioły, a w nocy Księżyc i gwiazdy. Z miłości do Księżyca nazwałam siebie Mamalooną i zainicjowałam projekt Lunarium, który współtworzę z moją lunarną siostrą. Chcę przypominać kobietom o skarbach, jakie mogą odkryć w swoim cyklu menstruacyjnym. Każda z nas przechodzi przez poszczególne fazy tak jak Luna na niebie. Z marką Nalu jestem od samego początku i obserwuję jak pięknie się rozwija. Wszystko to co robi Ola jest bliskie memu sercu i duszy. Jej ubrania pachną kwiatami, sprawiają, że kobieta staje się widoczna i emanuje swoim pięknem! 

www.mamaloona.pl

Żyję na końcu małej wilczej wsi w stuletnim domu z mężem i gromadką zwierzaków. Moją codzienność wypełnia poświęcenie innym żywym istotom – koziej rodzinie, gromadce kotów, 40tysiącom pszczół i najstarszemu kogutowi we wsi – one nadają sens mojemu życiu. Wiem, że wszystkie moje decyzje prowadziły mnie do Naszego miejsca na Ziemi, w którym każde stworzenie może liczyć na opiekę. Pielęgnuję ogród, aby Nasza rodzina otrzymała od Matki Natury wszystko co najlepsze. Ukochałam sobie tworzenie, więc w zależności od pory roku odnawiam meble, robię na drutach, fotografuję, szyję… nie jestem artystycznie uzdolniona, ale sprawia mi to przyjemność. To część mnie, którą muszę uwalniać. Od roku odkrywam siebie jako kobietę, wzbiera we mnie fala natchnienia, kobiecej energii i wdzięczności do Księżyca i Słońca. Ta energia pokierowała mnie w stronę Nalu i Oli, od której dostałam ubrania natchnione dobrą mocą, spokojne i piękne.
Pierwsze ubranie od Nalu miało dla mnie szczególne znaczenie i swoją ważną rolę – hawajskie kimono było moim okryciem w dniu ślubu, towarzyszyło w przygotowaniach. Po pierwszym kontakcie z materiałem wiedziałam, że już zawsze będzie zajmowało w moim sercu specjalne miejsce, a mój mąż widząc mnie w nim będzie wracał wspomnieniami do tego pięknego dnia.
Shakti z kolei, jest zaczątkiem kolejnej ważnej historii w Naszym życiu i kolejnej roli w której chcę siebie postawić. Kiedy ją ubieram czuję odwagę i ciepło. Wykorzystam to najlepiej jak potrafię <3

niebieska sukienka shakti, nalu bodywear, kolekcja siostrzeństwo

Jestem Kasia. Od kilku miesięcy robię masaż lomi lomi, do tego punktu w życiu doprowadziło mnie wiele poszukiwań w sobie i na zewnątrz. Jestem magistrem psychologii i od czasu studiów interesuje mnie terapia przez ruch i ciało. W dorosłym życiu długo chorowałam, uleczyłam się sama ziołowymi nalewkami i preparatami oraz zmianą sposobu myślenia i patrzenia na świat. Uważam, że było to jedno z cenniejszych doświadczeń, które sprawiły, że jestem teraz tym, kim jestem i robię to, co robię. Długo poszukiwałam swojej metody, aby poprawiać samopoczucie innych i lomi lomi to była miłość od pierwszego wejrzenia. Jest tu wszystko, co kocham najbardziej: taniec, muzyka i czuły dotyk. To co mnie tu przyciągnęło to też hawajska filozofia: radość życia, akceptacja ciała, szacunek do drugiego człowieka. Głęboko wierzę, że każdy ma zdolność do samouzdrowienia i zmiany swojego życia na lepsze. Z NALU jest mi bardzo blisko, bo samo to słowo oznacza po hawajsku falę i odnosi się do mojej pracy. Ola tworzy też blisko natury i to czuć, w ciuchach NALU po prostu czujesz się lekko, naturalnie i pięknie. Z marką Nalu jestem od samego początku i obserwuję jak pięknie się rozwija. Wszystko to co robi Ola jest bliskie memu sercu i duszy. Jej ubrania pachną kwiatami, sprawiają, że kobieta staje się widoczna i emanuje swoim pięknem!

Chodzę z głową wysoko w chmurach. Najlepiej czuję się w górach i w lesie, który jest moim matecznikiem. To moje miejsca mocy. Jestem niespokojnym duchem i wielką marzycielką z ogromną potrzebą kreacji. Dlatego powstał Wonderland, aby moje fantazje przemienić w wyjątkowe produkty, które każdy będzie mógł mieć dla siebie. Gdy pierwszy raz założyłam sukienkę od Nalu, wiedziałam, że nie jest to zwykłe ubranie. Zamknęłam oczy i dosłownie poczułam trawę pod stopami i wiatr na skórze, To naprawdę niesamowite, jak w przedmiotach można zakląć energię. Oli się to udało. Dla mnie Nalu to siłą i ekspresja, moc natury i ulotność marzeń. Nalu to celebracja kobiecości. Po prostu <3

www.makemywonderland.pl

Mam na imię Jagoda, jestem siostrą Maliny (naprawdę) i im jestem starsza, tym bardziej czuję, że z lasu pochodzę i do lasu wrócę. Jestem romanistką, pracuję w teatrze, mieszkam w dużym mieście, odpoczywam wszędzie tam, gdzie nad głową mam otwarte niebo, a wokół ciszę. Śnię o tym, że zostanę kiedyś taką czarodziejko-zielarką, będę wiedziała o ziołach wszystko, mieszkała blisko natury, a kiedy tylko poczuję, że coś idzie źle, będę mogła pobiec na łąkę, która będzie tuż za oknem. Staram się chwytać życie uściskiem drobnych ramion i czerpać ile tylko potrafię. Nalu przyszła do mnie jakoś na początku maja, po powrocie z samotnej wyprawy po Bieszczadach. Wymarzyłam sobie sukienkę z naturalnej tkaniny, w której mogłabym leżeć czy zbierać polne kwiaty. Nie pamiętam dokładnie jak, ale chyba – po prostu – któregoś dnia to Nalu trafiła na mnie, nie ja na nią. Trafiłam – przepadłam, po tym, jak zobaczyłam kobiecą sesję na łące (dokładnie taki obraz jaki miałam w głowie ja!), biała Sophie skradła moje serce. Od tego czasu była już ze mną na dzikiej plaży nad zalewem, na podlaskiej łące pełnej rumianku.Mam takie przeczucie, że polubi się z miękkim swetrem i będzie mi też towarzyszyć jesienią. Kiedy mam ją na sobie, jestem tą sobą, którą lubię najbardziej – dziewczęcą, delikatną i ulotną. W dorosłym życiu długo chorowałam, uleczyłam się sama ziołowymi nalewkami i preparatami oraz zmianą sposobu myślenia i patrzenia na świat. Uważam, że było to jedno z cenniejszych doświadczeń, które sprawiły, że jestem teraz tym, kim jestem i robię to, co robię. Długo poszukiwałam swojej metody, aby poprawiać samopoczucie innych i lomi lomi to była miłość od pierwszego wejrzenia. Jest tu wszystko, co kocham najbardziej: taniec, muzyka i czuły dotyk. To co mnie tu przyciągnęło to też hawajska filozofia: radość życia, akceptacja ciała, szacunek do drugiego człowieka. Głęboko wierzę, że każdy ma zdolność do samouzdrowienia i zmiany swojego życia na lepsze
Z NALU jest mi bardzo blisko, bo samo to słowo oznacza po hawajsku falę i odnosi się do mojej pracy. Ola tworzy też blisko natury i to czuć, w ciuchach NALU po prostu czujesz się lekko, naturalnie i pięknie.
Z marką Nalu jestem od samego początku i obserwuję jak pięknie się rozwija. Wszystko to co robi Ola jest bliskie memu sercu i duszy. Jej ubrania pachną kwiatami, sprawiają, że kobieta staje się widoczna i emanuje swoim pięknem!

Nazywam się Adela. Mówię o sobie, że jestem leśną wiedźmą i słowiańską Pocahontas, bo to bliskość natury pozwala mi być naprawdę sobą. Chodzę więc boso po trawie, słucham opowieści drzew i wyję do księżyca.
Jestem pisarką, która przelewa emocje na litery i wierzy, że słowem można zaczarować. Jestem kobietą tańcząca, która dba o kabelek łączący ciało z duszą. Badam to połączenie szerzej w Eksperymentalnej Grupie Ruchowej Szersze wraz z innymi kobietami. Taniec i ruch pozwalają mi być być tu i teraz, wyzwalając to, co głęboko ukryte.
Jestem także kobietą zwołująca, która dzięki Kręgom poczuła, że ma wewnętrzną moc. Pragnę aby i inne kobiety odnalazły utraconą siłę i odzyskały głos, dlatego zwołuję Kręgi Kobiet na warszawskim Ursynowie. Energia sióstr, które spotykają się by być dla siebie nawzajem jest dla mnie niezwykle uskrzydlająca i pełna wzruszenia.
Jestem wkońcu kobietą poszukująca, a wszystkie nie-rzeczy, czyli puzzle które znajduję, tworzą układankę pozwalająca mi wrócić do siebie. O tych nie-rzeczach, czyli doświadczeniach i przeżyciach, opowiadam na nie-rzeczy.pl. NALU rozgrzało moje serce, gdy pojawiła się kolekcja Siostrzeństwo. Zobaczyłam w magicznych sukienkach kobiety, które były wolne i lekkie, ponieważ pozwoliły być sobie takie, jakie są. Oglądałam fotografie pięknych sióstr wielokrotnie, czując za każdym razem magię. Podczas pięknego czerwcowego wyjazdu, kiedy wróciłam do siebie i wpuściłam do środka leśną wiedźmę, we śnie przyszła ONA. Biała Shakti. Obudziłam się rankiem wdychając zapach siana, na którym spędziłam najmilszą noc od dawna i po prostu wiedziałam, że to ona jest mi pisana. I gdy dotarła do mnie przesyłka pełna kwiatów, założyłam Shakti, spojrzałam w lustro i poczułam esencję mocy i kobiecości, którym właśnie otworzyłam drzwi, aby wydobyły się na zewnątrz. Gdy pierwszy raz założyłam sukienkę od Nalu, wiedziałam, że nie jest to zwykłe ubranie. Zamknęłam oczy i dosłownie poczułam trawę pod stopami i wiatr na skórze, To naprawdę niesamowite, jak w przedmiotach można zakląć energię. Oli się to udało. Dla mnie Nalu to siłą i ekspresja, moc natury i ulotność marzeń. Nalu to celebracja kobiecości. Po prostu <3 Pierwsze ubranie od Nalu miało dla mnie szczególne znaczenie i swoją ważną rolę – hawajskie kimono było moim okryciem w dniu ślubu, towarzyszyło w przygotowaniach. Po pierwszym kontakcie z materiałem wiedziałam, że już zawsze będzie zajmowało w moim sercu specjalne miejsce, a mój mąż widząc mnie w nim będzie wracał wspomnieniami do tego pięknego dnia. Shakti z kolei, jest zaczątkiem kolejnej ważnej historii w Naszym życiu i kolejnej roli w której chcę siebie postawić. Kiedy ją ubieram czuję odwagę i ciepło. Wykorzystam to najlepiej jak potrafię <3

wróć na stronę
×
×

Koszyk