‚Nalu to Ty’ by Inne Życie

W weekend majowy spełniło się moje marzenie. Do naszej górskiej chatki nadciągnęły wspaniałe kobiety (i jeden mężczyzna!) i wspólnie zrobiłyśmy MAGIĘ. Fotograficzną i nie tylko! Ale zacznijmy od początku…

 

Jest pewna grupa na facebooku – założona przez Samię (o której pisaliśmy tutaj) i nazywa się ona Kobiece Lunarium. Grupuje ona kobiety, które wspólnie chcą odkrywać swoją kobiecą cykliczność, to jak księżyc wpływa na nasze ciało oraz duszę. Polecam każdej z Was. To tam poznałam Olę, właścicielkę oraz projektantkę NALU.

Nalu pierwszy raz zobaczyłam gdzieś na Instagramie – cały czas kołatała mi się gdzieś myśl, że‚ muszę się do nich odezwać. Aż w końcu taka możliwość sama mnie znalazła – w jednym z wątków Kobiecego Lunarium. Sama byłam w szoku jak szybko piknęło coś między nami z Olą. W zasadzie w jeden wieczór dogadałyśmy, że będziemy współpracować. No i w szoku byłam, że za całym Nalu stoi jedna, jedyna Ola.

Chyba jeszcze nigdy nie czułam takiego spokoju. Ola dała mi w zasadzie wolną rękę – dużo rozmawiałyśmy przez facebooka, ale ja po raz pierwszy nie spinałam się z żadnymi moodboardami dla klienta i nie robiłam prezentacji w power poincie. Obie sobie zaufałyśmy nawzajem. Ja po prostu czułam, że to wszystko, co robimy jest dobre, pełne, odpowiednie.

 

Ola pragnęła, aby to była opowieść o siostrzeństwie, kobiecym połączeniu dusz. I marzyła jej się woda. Ja marzyłam o łąkach, polach, kwiatach. Udało nam się to wszystko połączyć i odnaleźć takie miejsce u nas w górach.

 

 

Od początku czułam, że na tej sesji nie mogą występować modelki. Potrzebowałyśmy prawdziwych kobiet, które czują to, co my. Wołanie z natury, szybsze bicie serca na myśl o dzikich tańcach na łące. I znów bardzo pomocna okazała się grupa Samii. Ola zrobiła przepiękny live, gdzie opowiedziała o naszym projekcie i zaprosiła do niego kobiety. Rude, blondynki, wysokie, niskie, młodsze i starsze.  Ważne, aby czuły, że ten projekt je woła. I takim sposobem Ola zaprosiła do tego projektu 4 bardzo wyjątkowe istoty. Kasię, Monikę, Agnieszkę i Adę.

Dzień zjazdu wszystkich na miejsce to był dzień pełen emocji. Rozgardiasz przed domem, ja z Leszkiem na biodrze, Radek z partnerem Oli gotujący dla nas obiad (tak w ogóle to pięknie się role odwróciły w ten weekend, kobiety były zajęte czarowaniem a mężczyźni dbaniem o ognisko domowe).

Przed sesją usiadłyśmy wszystkie na kocu i poznałyśmy się trochę opowiadając swoje historie. Ale prawdziwe połączenie nastąpiło na sesji. Co dla mnie było najpiękniejsze w tym wszystkim to obserwowanie jak dziewczyny zmieniły się w trakcie sesji. Miałam wrażenie, że patrzę na kwiaty, które dopiero zaczynają rozwijać swoje płatki i pokazują swoje piękne wnętrze. Nie pamiętam już takiej sesji, na której ta transformacja byłaby tak widoczna.

Chciałabym Wam opowiedzieć trochę o wyjątkowości ubrań od Oli. To, że są inne od wszystkich świadczy już sam fakt, że w ogóle o nich piszę na Innym Życiu. Pierwsze przykazanie naszego bloga to ‚nie pisanie o modzie’. Ale NALU to nie jest po prostu, tylko moda.

Dla mnie to styl życia i cała idea. Nalu to sposób, aby poczuć się kobietą z krwi i kości, wrócić do swoich korzeni, odnaleźć pomost pomiędzy tym czego pragnę a tym, co muszę. Nalu to kobieta, która żyje w zgodzie ze swim wnętrzem. Akceptuje siebie, kocha siebie i jest pogodzona z życiem.

Ola oprócz szycia kolekcji, projektuje oraz szyje ubrania z intencją. Dostałam od niej kimono szyte właśnie w ten sposób i gdy je zakładam to autentycznie czuję z niego moc. Sami nadajemy wartość przedmiotom i wierzcie – jak dostajecie coś zrobione z głębi serca to inaczej to traktujecie, inaczej się takie ubranie nosi.

Suknie, spódnice i kimona z tej kolekcji są uszyte wiatrem, kwiatami z łąk a wykończone słońcem. Innego opisu nie mam. Wiem, że te z Was, które czują podobnie do nas wiedzą o czym mówię.

Każda rzecz od Oli ma w sobie dobrą energię i to czuć.

 

To był bardzo wyjątkowy weekend. Spełniłam swoje marzenie, bo od dawna już pragnęłam zrobić taką sesję. To, co czułam w sercu robiąc te zdjęcia mogę porównać do stada buszujących motyli w moim sercu. Najgorsze są jednak rozstania. Jak dziewczyny wyjeżdżały jedna po drugiej to czułam ogromny smutek. Byłyśmy razem niecałe dwa dni a te godziny rozmów i połączenie, które powstało w trakcie robienia zdjęć sprawiły, że czułam jakbyśmy się znały od lat.

Na koniec powiem Wam jedno: w kobietach siła!

(chociaż gdyby nie faceci to nie miałybyśmy za bardzo co jeść po sesji. Radek i Paczu uraczyli nas takimi pysznościami, że prawie spadłyśmy z krzeseł. Ryż z czosnkiem, gulasz warzywny, surówka z kapusty i inne wspaniałości. Dla tych samych smaków z chęcią cofnęłabym się w czasie!)

Jeśli pragniecie nabyć coś z NALU to wchodźcie TUTAJ. Jestem pewna, że pokochacie te ubrania tak samo jak ja.

 

Źródło: http://innezycie.com/nalu-to-ty/

Dodaj komentarz

wróć na stronę
×

Koszyk